Jak radzić sobie w czasie pandemii? – radzi psycholog Danuta Hryniewicz

49521105_2076631155709654_7251039465878061056_oPandemia koronawirusa sprawiła, że więcej czasu spędzimy w domu. Jak sobie z tym czasem poradzić? Pomoże nam nasza pani psycholog Danuta Hryniewicz, która radzi, aby właśnie teraz zaprzyjaźnić się ze sobą, wsłuchać się w siebie, zatrzymać się, ale też rozejrzeć się, reagować nie tylko na potrzeby swoje, ale i innych. 

Zachęcamy do lektury tekstów, które codziennie będziemy aktualizować.

 

Problemy, jakich aktualnie doświadczamy, często nas zaskakują – nikt z nas nie doświadczał takiej sytuacji. Jako szkoła, oprócz zdalnej kontynuacji procesu edukacyjnego, proponujemy Państwu wsparcie psychologiczne. Rodziców i uczniów zapraszamy do wirtualnego kontaktu z psycholog Danutą Hryniewicz: danuta.hryniewicz@smsraciborz.pl

 

__________________________________________________________________________________________

Boisz się ?

To dobrze, to odzywa się Twój instynkt samozachowawczy. Nie wstydź się więc nawet jeśli jesteś silnym facetem. Dobrze, że się boisz, bo naprawdę jest się czego bać – koronawirus, to realne zagrożenie. Wspominam o tym nie po to, aby Was straszyć, ale po to, żeby pokazać siłę i możliwości, które w Was tkwią, a których często nie jesteście świadomi. Bazą Waszej siły są dotychczasowe doświadczenia ze skutecznym poradzeniem sobie w trudnych sytuacjach. Przypomnijcie sobie jak beznadziejna to była sytuacja, przypomnijcie, co wtedy zrobiliście, kto był obok Was, do kogo zwróciliście się po pomoc. Przypomnijcie sobie, co czuliście, gdy udało się Wam nad nią zapanować, co wtedy myśleliście ? Wspomnijcie też jak świętowaliście ten sukces, jak z tej perspektywy (perspektywy sukcesu) widzieliście problem, który rozwiązaliście. Takie podejście buduje poczucie sprawstwa, a więc wpływu na sytuację.

I tu możecie powiedzieć, że nie macie przecież wpływu na aktualne zagrożenie. Rzeczywiście nie mamy wpływu na samego wirusa, ale możemy radzić sobie z zagrożeniem. Skupcie się więc na tym, co możecie zrobić dla siebie i innych aby zmniejszyć poziom lęku i zwiększyć szansę utrzymania zdrowia. O tym, ze aktywność fizyczna ma wpływ na zdrowie nie trzeba już nikogo przekonywać, a ja chcę Wam pokazać, że ma ona wpływ także na nasz stan psychiczny, na nasze emocje. Co więc należałoby robić, jak się zachowywać, aby nie zawładnął nami lęk, abyśmy nie „szli” w kierunku depresji?

Może wszyscy o tym wiecie, jednak myślę, że powtarzanie jest podstawą wiedzy i kształtowania postaw. Tak więc, trzy proste zalecenia:

  1. Zwiększ swój poziom wiedzy na temat koronowirusa , nie korzystaj jednak z niesprawdzonych źródeł. Pamiętaj, że internet to nie tylko źródło wiedzy ale i wielki śmietnik.
  2. Poszukuj wiedzy na temat przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa, wprowadzaj ją w życie.
  3. Korzystaj z tego czasu, aby przyjrzeć się jak radzisz sobie z emocjami. Jaki wpływ ma to na Twoich bliskich. Jeśli masz dzieci, to wiedz, że Twoje emocje i sposoby radzenia sobie z nimi mają ogromny wpływ na ich przeżywanie. Możesz być więc osobą, która pogłębi strach dzieci lub wzmocni je, pokaże, że pomimo trudnej sytuacji, to jak ją przeżywamy zależy od nas samych.

Tyle słowa na dzień dzisiejszy. Jutro chcę pisać, o tym, co nas zatrzymuje w stanie lęku, który staje się szkodliwy.

__________________________________________________________________________________________

Być może gorzej sypiasz, stałeś się bardziej drażliwy, masz problemy z podejmowaniem decyzji, generalnie nie widzisz możliwości poradzenia sobie z zagrożeniem. To efekt „złego” strachu, dystresu. Stres pogłębia fakt, że pozbawieni jesteśmy szerszego wsparcia społecznego – mogą udzielić go nam tylko najbliższe osoby. Wspierajcie się więc wzajemnie, bądźcie wrażliwi na swoje przeżycia i potrzeby. To ma kolosalne znaczenie na nie tylko na sposób radzenia sobie z emocjami, ale także na Wasze dzieci. Wasz sposób wyrażania emocji odbierają jako komunikat adresowany do nich, a przebywanie w stresogennych warunkach uwrażliwia je bardziej na wszelkie wpływy. Pamiętaj, że przeżyją te warunki lepiej, gdy będą miały obok siebie oddanych, troszczących się o siebie , uważnych i spokojnych rodziców.

Nie koncentruj się na tym, co straciłeś przez aktualna sytuację, to prosta droga do narastania złości, gniewu. Nie szukaj winnych – tym przykrywasz swoją bezsilność. Raczej zatrzymaj się, nie oceniaj ani siebie, ani innych, zaufaj. Co prawda zaufanie wymaga wysiłku, a jego widoczny efekt jest odłożony w czasie, to na pewno szybko odczujesz spokój. Zaufać możemy sobie, ale też innym ludziom, ważne jest, aby w tych trudnych chwilach nie myśleć tylko o sobie, poszukiwać sensu w tym, co się wydarza. Okazuje się, że w takich chwilach lek zmniejsza współdziałanie z innymi, działanie na rzecz innych, działanie we wspólnej sprawie. Zrób jedną rzecz np. zadzwoń do osoby z którą dawno nie miałeś kontaktu, zapytaj jak się czuje, czy nie potrzebuje jakiejś pomocy. Wyjdź na spacer, to też forma zadbania o innych – gdy Ty dbasz o siebie, inni nie muszą tego robić, mogą zająć się potrzebującymi pomocy. Pamiętaj jednak, że wychodzisz na spacer nie po to, aby porozmawiać z innymi czy spotkać się z przyjaciółką. W związku z wymogami sanitarnymi pojawiła się narracja domu jako bezpiecznej przystani. I taki właśnie jest zdrowy dom, ale dom to także centrum życia rodzinnego, miejsce, którym zawsze coś się dzieje. Spędzasz w takiej sytuacji wiele godzin – dla Ciebie i Twoje psychiki to duże obciążenie (tym większe, im mniej masz wsparcia) i normalnym jest, że możesz poczuć się przytłoczony. Nie musisz być „bohaterem domu”, daj sobie czas na odpoczynek np. wyjdź do drugiego pokoju, a na klamce powieś kartkę „Odpoczywam. Wyjdę za 15 min., czyli o….”. Stosuj proste prawa: kiedy jesteś zmęczony, odpoczywaj; kiedy jesteś senny, śpij; kiedy chcesz śpiewać, śpiewaj; kiedy jesteś smutny, porozmawiaj o swoim smutku z innymi.

Pamiętaj, to do Ciebie, twojej interpretacji zdarzeń zależy Twoje samopoczucie. „Zwróć twarz, ku słońcu, a cień zostanie w tyle” (przysłowie maoryskie).

__________________________________________________________________________________________

Dziś skupię się na dzieciach, a w zasadzie na tym jak rodzice/osoby opiekujące się dziećmi na co dzień mogą pomóc im w miarę bezboleśnie od strony psychicznej przetrwać katastrofę, która dotyka nas wszystkich. Wg Słownika Języka polskiego katastrofa, to „zjawisko tragiczne w skutkach, obejmujące swoim zasięgiem duży obszar”. Katastrofa jest niszczącym wydarzeniem, które uderza w dzieci bardzo mocno. Po raz pierwszy zobaczyły, doświadczyły tego, że w ich życiu są wydarzenia, których nie można było przewidzieć, ani nimi kierować. Jednak najtrudniejsze dla dziecka jest to, że dorośli nie potrafią „z tym czegoś zrobić”. Widzą wysiłki i równocześnie słyszą o nowych zachorowaniach i zgonach. Nie może pozostać to bez wpływu na ich psychikę. Wpływ ten może być aktualny, jak i odłożony w czasie (symptomy po zakończeniu kwarantanny lub w przypadku zwykłego przeziębienia w przyszłości). Zwracajcie więc uwagę na inne niż dotychczas reakcje, zachowania dzieci. Mogą pojawić się m.in. trudności w koncentracji, niemożność skupienia się, nadmierna emocjonalność, regresja (zachowania charakterystyczne dla młodszych dzieci), zamrożenie emocji (brak ekspresji), bycie w pogotowiu (stale jest napięte, pobudliwe, lękliwe, łatwo się przestrasza), unika kontaktu wzrokowego, przestaje rozmawiać lub przeciwnie mówi cały czas i inne.

W aktualnej sytuacji możecie zadbać o to, by dzieci poczuły się lepiej, a podstawowym działaniem, oprócz bycia z dzieckiem (nie obok) i uważności, jest pomoc dziecku w wyrażaniu siebie, swoich emocji (wszystkich), przemyśleń. Nie wolno mówić do nich „nie martwcie się’, kiedy sami się martwicie, bo uczycie je w ten sposób kłamać i uciekać od problemów. Lepiej powiedzieć „nie jest łatwo, ja też się boję, ale wierzę, że wspierając się damy sobie radę”. Generalnie Twoje reakcje powinny ułatwiać dziecku mówienie, ekspresję werbalną. W odreagowaniu pomóc może też rysowanie z założeniem, że poinformujesz dziecko, że celem nie jest piękny obrazek, ale obraz tego, co ono w teraz czuje. Nie narzucaj tematu i nie oceniaj. Po skończeniu rysowania poproś dziecko, aby opowiedziało o swoim rysunku. Ty także możesz rysować i opisać swój obrazek, co ułatwi dzieciom otwieranie się. Schodząc z piedestału rodzica, stajesz się opiekuńczym, chroniącym rodzicem-przyjacielem. Starsze dzieci zachęcaj do pisania pamiętnika np. 4 zdania dziennie, pisania/rysowania komiksów. Stwórzcie wspólnie rodzinny plan dnia – to symbol wpływu i kontroli nad swoim życiem (o ile będziecie go przestrzegać), wymyślajcie rodzinne święta, np. Dzień kartofla (wszystko robicie z ziemniaków), Dzień odwrócony – zamieniacie się rolami (zachowujecie się i wykonujecie wszystkie obowiązki zgodnie z rolą).

A na zakończenie, wykorzystujcie też poczucie humoru, bo nawet w najtrudniejszej, najsmutniejszej sytuacji paradoksalnie znajdziemy elementy śmieszne. Życzę sukcesu w ich poszukiwaniu

__________________________________________________________________________________________

Wiemy już, że epidemia może potrwać dłużej i większość z nas nie chce sobie tego nawet wyobrazić. Dotychczas oswoiliśmy już swój lęk, zaadoptowaliśmy się do wymagań – pomagała nam w tym nadzieja. Nadzieja na szybki powrót do życia sprzed epidemii. Perspektywa dalszej izolacji domowej przeraża nas, paradoksalnie prowadzi w kierunku myślenia „mnie to nie dotyczy”, „ja nie zachoruję” lub zupełnej izolacji „bezpieczny jestem tylko w domu, co 5 minut myjąc ręce” itp. To efekt sytuacji kryzysowej, która będzie trwała dłużej, a jej konsekwencje ze względu na przewlekły stres, będą miały negatywny wpływ na nasze zdrowie i zachowanie, jeśli nie zaczniemy wcześniej się do niej przygotowywać.

Żeby nie pokazywać tylko ciemnej strony i uczciwie pochodzić do problemu powiem, że nie dotknie to wszystkich. Istnieją bowiem osoby, które radzą sobie z wyzwaniami. Mamy więc dwie grupy: osoby, które radzą sobie ze stresem i wyzwaniami i druga grupa, której radzenie sobie przychodzi z trudnością. Tym, co je wyraźnie różni, to odporność psychiczna, czyli cecha, która mówi o tym, jak radzimy sobie w sytuacjach trudnych, zaskakujących, generalnie jak radzimy sobie z wyzwaniami. Niektórzy twierdzą, że mają słabą odporność, bo „mam słaby układ nerwowy”, czyli traktują swój stan jako niezmienny, co może prowadzić do braku aktywności, niskiej motywacji, a wręcz braku wiary w możliwość wprowadzania zmian. Takie osoby nie są w stanie wyobrazić sobie wpływu swoich decyzji i działań na swoje życie, podczas, gdy osoby z drugiej grupy z dnia na dzień są coraz silniejsze psychiczne. Odporność psychiczna nie jest bowiem constans, jej podstawową cechą jest plastyczność, co znaczy, że możemy ją rozwijać, zmieniać.

Dlaczego tak ważna jest odporność psychiczna? Dlatego, że od niej także zależy nasze zdrowie. Dzisiaj wiemy już, że nasze zdrowie obejmuje nie tylko fizyczność i nie tylko psychikę. Zdrowie to zrównoważony balans pomiędzy nimi. Aby wyjaśnić zależności między nimi, zatrzymajmy się na chwilę nad podstawowym hormonem stresu jakim jest kortyzol. Od poziomu kortyzolu zależy nasze zdrowie fizyczne, a poziom kortyzolu zależy od tego jak interpretujemy daną sytuację (jako wyzwanie czy jako zagrożenie), jak sobie z nią radzimy. W aktualnej sytuacji im częściej będziemy śledzili wszystkie informacje na temat epidemii i zagrożeń, im częściej będziemy koncentrowali się tylko na ograniczeniach i zakazach, im bardziej będziemy zamartwiali się, tym bardziej będzie podwyższał się poziom kortyzolu, co przełoży się min. na obniżenie się poziomu odporności (będziemy bardziej narażeni na zachorowanie), mogą pojawić się zaburzenia ciśnienia, stałe (męczące) napięcia w mięśniach, problemy z sercem, pojawią się problemy z podejmowaniem racjonalnych decyzji itp. Możemy stać się agresywni lub przeciwnie – apatyczni. W trosce o zdrowie fizyczne i psychiczne ważnym zadaniem staje się zatem poszukiwanie sposobów wzmacniania naszej odporności. Większość z nas musi więc dokonać w sobie wielkiej zmiany – odejść od swobodnego korzystania z wszelkich dóbr, jakie ofiaruje nam świat i środowisko np. z korzystania z siłowni, basenu, kina itp., z ułatwiania sobie życia, np. korzystania z pralni, restauracji, kosmetyczki, a przejść na „tryb trudniejszy” – hartowanie swojej psychiki tak samo jak hartujemy swoje ciało . Jak tego dokonać? Co możemy robić ?

  1. Daj odpocząć swojemu mózgowi; relaksuj się, poszukaj dziecka w sobie – baw się, śpiewaj, maluj, to wpływa na poziom kortyzolu i przestaje on być naszym wrogiem, a zaczyna pomagać w walce np. ze stanami zapalnymi, w problemach z bezsennością, a nawet może działać odmładzająco.
  2. Wzmacniaj się fizycznie (zwiększasz odporność psychiczną), w zdrowym ciele zdrowy duch.
  3. Nie poddawaj się atmosferze strachu, nie panikuj – zarażasz wtedy swoich bliskich napięciem, niepokojem, obawami. Nie jesteś w stanie w pełni świadomie opiekować się sobą czy swoimi dziećmi.
  4. Szukaj pozytywów, np. przestrzegając zasady: chronię innych (jestem osoba prospołeczną).
  5. Zawsze pamiętaj, że jesteś centrum świata osób od Ciebie zależnych – ich samopoczucie i sposób radzenia sobie z aktualna sytuacją w dużej mierze zależy od Twojego podejścia do problemu i sposobu zaadoptowania się do sytuacji.
  6. Zwróć uwagę na to, że bardziej narażone są osoby starsze, ale nie ze względu na swój PESEL, ale dlatego, że mają mniejszą odporność.

__________________________________________________________________________________________

90255098_2891522047553890_5319618047533645824_nTa „korono ławeczka” to symbol tego, co jest aktualnie między nami i tylko od nas zależy czy przestrzeń „pomiędzy” pozostanie pusta, czy czymś ją wypełnimy. A może już teraz „pomiędzy” jest coś, o czym wiesz tylko TY, bo dla innych jest niewidzialne. Jeśli tak, to zatrzymaj się chwilę nad tym, poprzyglądaj się. Może są to myśli, może emocje albo zachowania? Popatrz na nie tak, jak na kogoś, kogo pragniesz poznać zarówno od dobrej, jak i złej strony. Następnie zdecyduj, czy sprzyjają one Twojej odporności psychicznej, twojemu wewnętrznemu spokojowi, twoim dobrym relacjom z innymi, czy wręcz przeciwnie. Jeśli stwierdzisz, że tych negatywnych wpływów jest więcej, nie wstydź się szukać wsparcia i pomocy specjalistów. Zwracanie się o wsparcie jest oznaką odpowiedzialności i odwagi (tylko osoba odważna, akceptująca siebie przyznaje się do swoich słabości/trudności). Takie zadbanie o swoją psychikę, o siebie to nie egoizm, ale troska o innych. Kiedy Ty zatroszczysz się o siebie, będziesz lepszym wsparciem dla innych, a inni nie będą musieli troszczyć się o Ciebie. Jeśli „pomiędzy” jest jeszcze pusto spróbuj puścić wodze fantazji i wyobrażaj sobie, czym chciałbyś tę przestrzeń wypełnić. Pomyśl o sobie, swoich marzeniach i o innych osobach – czego pragną, co sprawiłoby im przyjemność, co możesz im ofiarować? Ja wypełniłam ją tym, co właśnie napisałam. Teraz czuję radość i spokój. I na zakończenie. Spotkanie, rozmowa z psychologiem nie boli. Wokół jest dużo ofert wsparcia, a uczniowie mają ją ze strony swoich szkolnych psychologów i pedagogów.

__________________________________________________________________________________________

Jak przetrwać – to dotychczasowa narracja w okresie pandemii. Myślę, że każdy z nas już wie jak dbać o swoje i innych zdrowie fizyczne i psychiczne. Jednak w centrum tych działań nie jest człowiek, nie jestem JA, a jest koronawirus. To o nim myślimy przed podjęciem prawie każdej decyzji. Nasze funkcjonowanie przypomina więc sposób zachowania, myślenie i emocje osób współuzależnionych (w centrum osoba uzależniona, od niej zależy to, jak się czują, jakie decyzje podejmują). Ponadto jesteśmy już zmęczeni długim czasem izolacji i związanych z nią wyrzeczeniami, wymuszonymi reakcjami. Nie chcę przez to, co piszę namawiać do nieprzestrzegania wymogów sanitarnych czy psychicznych – chcę namawiać do odrywania się od teraźniejszości i czekania na powrót przeszłości, do podjęcia aktywności ukierunkowanej na przyszłość. Przecież epidemia wcześniej czy później się skończy i na ten czas należałoby się przygotować. Przyszłość jest obecnie nieprzewidywalna, ale jedno jest pewne – wrócimy do całkiem innego świata. Zupełnie normalne jest, że myślom o niej towarzyszy lęk i niepokój. Pojawiają się pytania; „Co się wydarzy?”, „Jak to będzie?”, „Z czego będziemy żyli?” itp. Może też być tak, że nie bardzo wiemy czego się boimy. Nie bój się przyznać do tego lęku, nie świadczy on o Twojej słabości. Lęk o przyszłość mówi o tym, że jesteś ambitny, że Ci zależy. Gdy zaczniesz prezentować takie podejście, lęk nie będzie Cię paraliżował, nie będzie hamował, będzie Ci stawiał wyzwania rozwojowe.

To szansa, abyś stał się współtwórcą nowego świata, swojego nowego życia, a nie pozostał w sytuacji tylko reagowania na bodźce. Stajesz teraz przed podjęciem decyzji: chcę być kreatorem mojej przyszłości, czy mała stabilizacja i aktualne bezpieczeństwo mi wystarcza. Zdrowszy będzie pierwszy wybór, za nim kryje się ruch – nie stoisz bezczynnie, nie czekasz na to, co się wydarzy, działasz. Zdrowszy, bo działanie, radzenie sobie wzmacnia także odporność. Ten wybór, to też krok w nieznane i lęk. Warto więc zaprzyjaźnić się z myślą, że aktualnie nie ma nic stałego, że tak naprawdę stała jest tylko zmiana. Pierwszą zmianą, która nas czeka, to koniec epidemii, który daje Ci szansę na nowe życie. Jednak aby nie był to tylko pusty frazes, koniecznym jest określenie celu/celów – odpowiedzi na pytanie: „Co chciałbym zmienić w swoim aktualnym życiu?”. Ważna jest także odwaga, odwaga aby marzyć – przypomnij sobie swoje marzenia, które porzuciłeś (oceniłeś je jako nierealne ), do których się nie przyznałeś w obawie przed negatywną oceną innych. Teraz możesz marzyć bez ograniczeń. I na zakończenie: z samych marzeń nie zbudujesz nic nowego, wymarzona przyszłość/zmiana nie przyjdzie do Ciebie sama. To Ty musisz ruszyć po wymyśloną przez siebie przyszłość i tworzyć inną/lepszą wersję siebie.

__________________________________________________________________________________________

Dziś trochę o trudzie rodzicielstwa w okresie epidemii. Sytuacja zamknięcia na stałe w ograniczonej przestrzeni, to sytuacja nienaturalna zarówno z perspektywy dziecka jak i rodzica. Dziś zatrzymajmy się na rodzicu. On jako osoba dorosła odpowiada za to, co dzieje się z jego dzieckiem, jak ono funkcjonuje. Jednak nie mamy wypracowanych zasad, jasnych wskazówek jak być z dzieckiem. Mamy tylko mało jasne, ale za to wysokie wymagania społeczne – rodzic ma być opiekunem, mentorem, przewodnikiem, nauczycielem, „tłumaczem sytuacji”. Spójrzmy na to, co dzieje się w e-przestrzeni: pełno w niej propozycji zabaw z dziećmi, wskazówek, filmików, w których występują szczęśliwi rodzice (przeważnie mamy), dający sobie radę w tym nienaturalnym czasie. Jeśli sobie nie radzą od razu mają propozycje psychologów, psychiatrów. To dobrze, że takie propozycje pomocy są, brak jest jednak przyzwolenia i akceptacji na zmęczenie, inne niż tylko radość emocje czy na nieidealne radzenie sobie w roli rodzica.

I rodzicom, którzy tak właśnie się czują, chcę powiedzieć, że możecie nie dawać sobie rady, nie posiadacie przecież supermocy. Jesteście w porządku także wtedy, kiedy macie ochotę wyjechać na bezludną wyspę, kiedy jesteście źli na nauczycieli Waszego dziecka, bo np. nie rozumiecie wykładu, czy macie problem z pomocą dziecku. Macie do tego prawo, ale nie macie prawa wyładowywać swoich frustracji na dziecku. Nie mów do niego „zejdź mi z oczu, daj mi spokój”, bo to je zaboli i odsunie emocjonalnie. Gdy jesteś zmęczona/ czy zła/y powiedz o tym dziecku np. „jestem zmęczona, muszę odpocząć, chcesz to odpocznijmy razem”. Możesz też odpocząć w innym niż dzieci pokoju, a na klamce powiesić kartkę „Wrócę o… Proszę nie przeszkadzać. Odpoczywam”, itp. Gdy nie zadbacie o siebie, nie będziecie też potrafili zadbać, o potrzeby dzieci. Ważne jest to, tym bardziej, że obecnie pozbawieni jesteście fizycznego systemu wsparcia, jakim była szkoła, Wasza praca, babcia, dziadek, przyjaciele. Zostaliście sami, a jak mówi afrykańskie przysłowie do wychowania jednego dziecka potrzeba całej wioski. Przy braku takiego wsparcia i z wysokimi oczekiwaniami społecznymi trudno jest im sprostać. Zaczynacie negatywnie oceniać swoje umiejętności rodzicielskie, pojawia się poczucie nieudolności, wstyd. To otwiera drogę do rodzicielskiego wypalenia, a jego objawy to wyczerpanie psychofizyczne, nieefektywność oraz dystans emocjonalny. W pełnoobjawowym wypaleniu pozbawiamy więc dzieci wsparcia fizycznego i psychicznego, nie potrafimy odczytywać jego potrzeb, pozbawiamy je czułości, dotyku. Pojawia się także ryzyko używania w stosunku do dziecka przemocy. Co zatem robić? Nie poddawać się trendom i wzorcom przedstawianym w cyberświecie, preferowanie swoich przekonań i wartości. Podstawą jest dążenie do zachowania równowagi i ustalenie priorytetów (nie wszystko musi być wykonane idealnie), następnie ustalenie planu dnia (to porządkuje i zapobiega chaosowi – dzieci nawet jeśli się buntują, to czują się dzięki temu bezpieczniej). Proste obowiązki możesz scedować na dzieci – uczysz je w ten sposób samodzielności i odpowiedzialności.

Podsumowując – przypominacie teraz turystę, który znalazł się w obcym kraju, nie zna języka, jest zrozpaczony i bezradny. Organizator wyjazdu nie zapewnił niczego, oczekuje bowiem, że turysta będzie wiedział, co robić, będzie się porozumiewał się w języku tego kraju. Co czuje ten turysta? Co czujesz TY, gdy nie jesteś ekspertem w świecie w którym aktualnie przebywasz? W ramach pomocy i wsparcia w rodzicielstwie zaoferowano Ci ekspercką wiedzę w „supermarkecie edukacyjnym”, a Ty nadal nie czujesz się kompetentny, a wręcz przeciwnie. Ponadto obniża się Twój poziom zadowolenia. Dzieje się tak dlatego, że samoocena, poczucie wartości, poczucie szczęścia zależy przede wszystkim od bliskich relacji społecznych. Dbaj więc o relacje z partnerem (im lepsze, tym więcej masz do zaoferowania dzieciom), dbaj o relacje z dziećmi, pielęgnuj relacje z innymi osobami. I pamiętaj, że to błędy rodziców zachęcają dzieci do samodzielności oraz że „nie ma nic bardziej niedoskonałego, jak doskonały rodzic”.

Komentowanie jest wyłączone